Kiedy wyrzucamy jedzenie, rzadko myślimy o tym, co dzieje się dalej. Wydaje się, że znika wraz z wywozem śmieci. Tymczasem to, co gnije na wysypiskach, nie znika – zamienia się w metan (CH₄), gaz cieplarniany dużo bardziej groźny niż dwutlenek węgla (CO₂).
Czym właściwie jest metan?
Metan (CH₄) to prosta cząsteczka złożona z jednego atomu węgla i czterech atomów wodoru. Powstaje naturalnie podczas procesów beztlenowego rozkładu materii organicznej – czyli właśnie wtedy, gdy resztki jedzenia gniją na wysypisku.
-
W atmosferze metan utrzymuje się krócej niż CO₂ (około 12 lat, podczas gdy CO₂ potrafi krążyć setki lat).
-
Jednak jego zdolność zatrzymywania ciepła jest około 28–30 razy większa w skali 100 lat, a w krótszym horyzoncie (20 lat) nawet ponad 80 razy większa.
-
To oznacza, że każdy kilogram CH₄ ma nieporównywalnie większy wpływ na przyspieszanie zmian klimatu niż kilogram CO₂.
Jak to wygląda w liczbach?
Polska co roku marnuje około 5 milionów ton jedzenia. Z punktu widzenia klimatu ważne jest, że ta masa organiczna w procesie gnicia wydziela ogromne ilości metanu.
Przyjmuje się, że 1 tona odpadów biodegradowalnych może wytworzyć średnio 100–200 m³ metanu w trakcie rozkładu (zależnie od warunków składowania).
Policzmy:
-
5 mln ton × 100 m³ CH₄ = 500 mln m³ metanu
-
5 mln ton × 200 m³ CH₄ = 1 miliard m³ metanu
To widełki, w których faktycznie się poruszamy.
Jak duże to są ilości?
-
1 miliard m³ metanu to ilość energii odpowiadająca spaleniu ponad 900 tys. ton węgla kamiennego.
-
Taka emisja metanu ma efekt klimatyczny równy dziesiątkom milionów ton CO₂.
-
Innymi słowy: marnując jedzenie, dokładamy się do zmian klimatu tak, jakbyśmy dodatkowo uruchamiali setki tysięcy ciężarówek spalinowych.
Dlaczego to ważne?
Mówimy tu o gazie, który obecnie odpowiada za około 30% globalnego ocieplenia, a jego redukcja jest jednym z najszybszych sposobów na spowolnienie kryzysu klimatycznego.
Metan z wysypisk to emisja całkowicie zbędna – gdybyśmy lepiej zarządzali żywnością i nie dopuszczali do jej marnowania, te miliony metrów sześciennych CH₄ w ogóle by nie powstały.
Każdy bochenek chleba, każda wyrzucona marchewka czy jogurt to nie tylko strata pieniędzy i zasobów, ale też cegiełka do gigantycznej emisji metanu. W Polsce skala sięga setek milionów metrów sześciennych CH₄ rocznie – czyli emisji, której moglibyśmy uniknąć.

Dodaj komentarz
Komentarze